Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Przyczyny słabości strefy euro i potencjalne skutki jej rozpadu

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Elżbieta Daszkowska

Strefa euro stanęła obecnie przed ryzykiem rozpadu na skutek trwającego od 2010 r. kryzysu zadłużenia publicznego. Sytuacja takich krajów jak Grecja, Włochy czy Hiszpania jest szczególnie trudna. Bez uzyskania pomocy ze strony międzynarodowych instytucji finansowych i samej Unii za pośrednictwem EBC, państwa te nie byłyby w stanie spłacać swoich bieżących zobowiązań. Opisana powyżej sytuacja przekłada się na groźbę bankructwa i wyjścia niektórych uczestników ze strefy euro, a to oznaczałoby powrót do walut narodowych i poważny impas w projekcie europejskiej integracji.

 

Przyczyn słabości i kryzysu strefy euro należy doszukiwać się w dysproporcji rozwojowej gospodarek narodowych oraz braku odpowiednich regulacji polityki pieniężnej na szczeblu ponadnarodowym. Słuszność pierwszego twierdzenia wynika stąd, że UE jest zbiorem krajów znajdujących się na różnym poziomie rozwoju gospodarczego. Jeśli przyjąć, że w 2009 r. średni poziom PKB per capita w UE wyrażony parytetem siły nabywczej wynosił 100, to dla Portugali wskaźnik ten wyniósł 72, Grecji - 85, Hiszpanii – 95, a dla Niemiec - już 116. Wprowadzenie wspólnej waluty ułatwiło rozwój wymiany handlowej w integrującej się Europie na skutek eliminacji różnic kursowych i opłat bankowych, jednak skorzystały z tego głównie najbardziej konkurencyjne gospodarki (jak np. niemiecka).

Praktyka pokazała, że podstawową słabością systemu euro jest dualizm jego funkcjonowania, tzn. polityka pieniężna jest określana na szczeblu ponadnarodowym przez Europejski Bank Centralny, z kolei polityka budżetowa pozostaje kompetencją państw członkowskich. Jednolita polityka pieniężna nie jest więc zunifikowana z polityką finansową Kolejna słabość strefy euro polega na tym, że kraje unii walutowej mają dużą swobodę w zaciąganiu pożyczek na rynkach międzynarodowych, co wiąże się przeświadczeniem o staniu za nimi jednego z najpotężniejszych bloków gospodarczych świata. W rezultacie skutki narastającego zadłużenia publicznego poszczególnych krajów przekładają się na całą eurozonę i dlatego też, mimo podjętych działań stabilizacyjnych, kryzys zadłużenia przełożył się na kraje postrzegane dotąd jako stabilne.

Chorzy ludzie Europy

Grecja jest krajem utożsamianym z kryzysem, od kiedy to z początkiem 2010 r. państwo to nie było już w stanie samodzielnie pozyskiwać środków na rynku finansowym na pokrycie swoich zobowiązań. W wyniku porozumienia zawartego między rządem w Atenach, UE i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, wyasygnowano środki pomocowe na kwotę 110 mld euro, z wyraźnym zaznaczeniem, że wypłata kolejnych rat jest uzależniona od wdrożenia programu oszczędnościowego nakierowanego na redukcję wydatków i zwiększenie dochodów budżetowych. Zadłużenie Grecji wynikało gł. ze spadku konkurencyjności gospodarki (będącej m.in. efektem bardzo wysokiego udziału świadczeń socjalnych) i rozrzutnej polityki rządu. Nie jest tajemnicą, że państwo to przez wiele dziesięcioleci żyło zdecydowanie ponad stan.

Problemy Irlandii i Hiszpanii są z kolei prostą pochodną kryzysu bankowego. Główną przyczyną trudnej sytuacji płatniczej tych państw okazało się pęknięcie baniek spekulacyjnych na rynku nieruchomości. Banki krajowe, korzystając z koniunktury, zwiększały kredytowanie zadłużając się jednocześnie za granicą. Kolejne transze kredytów były coraz słabiej zabezpieczone, ponieważ gwarancje były oparte na spekulacyjnych cenach aktywów. Warto zaznaczyć, że rządy w Dublinie i Madrycie prowadzą od dłuższego czasu dość restrykcyjny program oszczędnościowy, obliczony na redukcję długu publicznego, czego skutkiem ubocznym jest wysokie bezrobocie, wynoszące w Hiszpanii aż 26% (wśród osób do 25. roku życia wskaźnik ten przekracza 50%). W Irlandii sytuacja jest dodatkowo spotęgowana odpływem kapitału amerykańskiego który w dużym stopniu miał charakter spekulacyjny.

Gdy pękły bański spekulacyjne w Irlandii i Hiszpanii okazało się, że niewypłacalność sektora prywatnego zagroziła upadłością wielu podmiotów gospodarczych, w tym banków, co zmusiło rządy do interwencji. Co więcej, operacje masowego zasilania banków w środki finansowe, przeprowadzone przez EBC, tylko złagodziły napięcia finansowe strefy euro, lecz nie miały charakteru sanacyjnego. Położenie takich krajów jak Grecja, Hiszpania czy Irlandia wciąż zmierza do recesji, co jedynie pogłębiło problemy finansowe. Sytuację dodatkowo komplikują napięcia społeczne, co jedynie dowodzi nieskuteczności programów oszczędnościowych które poza cięciami nie zawierały żadnych programów reform strukturalnych.

Należy zaznaczyć, że położenie ekonomiczne Irlandii na tle wymienionych państw śródziemnomorskich jest znacznie lepsze. W odróżnieniu od krajów południa Europy gospodarka Zielonej Wyspy jest nowocześniejsza i przyciąga o wiele więcej inwestycji zagranicznych (pomimo nalegań MFW Dublin nie podwyższył stawki CIT, utrzymując ją na jednym z najniższych w UE poziomie 12,5%) i ma charakter proeksportowy. Zgodnie z przewidywaniami analityków Danske Bank, w latach 2013-2014 gospodarka Irlandii ma powrócić na drogę wzrostu ekonomicznego dzięki eksportowi i większemu popytowi wewnętrznemu. Pod koniec 2012 r. zauważalna była również stabilizacja na rynku nieruchomości. Ponadto społeczeństwo tego kraju na bazie doświadczeń historycznych charakteryzuje się większą mobilnością w poszukiwaniu pracy również poza granicami własnego kraju i jest bardziej skłonne podejmować zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin, przez co protesty społeczne w Irlandii są mniej dotkliwe niż na południu Europy.

Czarne scenariusze

Dotychczasowa analiza wskazuje, że przyszłość unii walutowej stoi pod znakiem zapytania, jeśli dyscyplina budżetowa nie będzie przestrzegana w każdym kraju członkowskim. Konsekwencje wyjścia któregokolwiek kraju z obszaru wspólnej waluty są trudne do przewidzenia. Zapewne skutki będą zależne od znaczenia poszczególnych gospodarek narodowych i ich wkładu w produkcyjność całej strefy euro. I tak np. strefa euro raczej przetrwałaby niewypłacalność i wyjście z obszaru wspólnej waluty Grecji, jednak taka sama sytuacja w odniesieniu do Włoch skutkowałaby pogłębieniem się kryzysu i załamaniem dużej części europejskiego systemu bankowego.

O wiele poważniejsze następstwa pociągnęłoby za sobą opuszczenie unii walutowej kilku państw przeżywających obecnie problemy finansowe. Należałoby mówić w tym przypadku o upadku nie tylko europejskiego systemu bankowego, ale i poważnym ciosie w globalny system finansowy. Wielu ekonomistów zwraca uwagę, że opuszczenie strefy euro przez którekolwiek z państw tworzących unię walutową nie stanowiłoby remedium na problemy gospodarcze kraju. W konsekwencji deprecjacji narodowej waluty byłaby inflacja i gwałtowny spadek siły nabywczej ludności, co wymusiłoby głębokie reformy strukturalne. Ponadto bankrutujący kraj nie mógłby już liczyć na pomoc UE czy innych instytucji monetarnych w kredytowaniu.

Większa centralizacja fiskalna

Pogłębiający się kryzys strefy euro dobitnie wskazuje na konieczność wprowadzenia zmian w systemie zarządzania obszarem wspólnej waluty. Pociągnęłyby one za sobą znaczącą utratę suwerenności państw członkowskich i przeniesienie niektórych kompetencji na szczebel unijny. Chodzi to u cały pakiet działań legislacyjnych, które miałyby zapobiec nadmiernemu zadłużaniu się krajów. Zatem konieczne byłoby ustalenie na szczeblu ponadnarodowym ścisłych limitów długów publicznych oraz deficytów narodowych, co znalazło odzwierciedlenie w pakcie fiskalnym. Kwrokiem w stronę scedowania licznych uprawnień państw narodowych na szczebel unijny mogą być propozycje przedstawione w upublicznionym w czerwcu 2012 raporcie przewodniczącego Rady Europejskiej, Hermana van Rompuya, stworzonym we współpracy z Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Centralnym. Konkluzje w nim zawarte wyraźnie wskazują na konieczność dalszego przekazywania uprawnień w zakresie finansów na szczebel unijny. Trzeba liczyć się, że wprowadzenie w życie tych propozycji wymagać będzie zmian w traktacie o funkcjonowaniu UE.


Kolejnym ważnym krokiem na drodze do przezwyciężenia kryzysu są reformy strukturalne samych państw członkowskich. Problemem Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii jest przede wszystkim niska konkurencyjność ich gospodarek narodowych. Poprawa tego czynnika wymaga m.in. wzrostu produktywności i obniżenia kosztów pracy. Co więcej, konieczne jest przezwyciężenie recesji i pobudzenie wzrostu gospodarczego. Państwem, które już rozpoczęło wdrażać ww. zmiany są Włochy pod rządami premiera Mario Montiego, jakkolwiek działania reformatorskie, tj. cięcia wydatków budżetowych i wzrost obciążeń podatkowych, wywołują silny opór społeczny. Nie mogą być one jedynym panaceum na kryzys, gdyż wyższe podatki w połączeniu z niższymi wydatkami publicznymi silnie redukują dochody gospodarstw domowych, co przekłada się na spadek konsumpcji.

W kierunku federalizmu?

Możliwość opuszczenia strefy euro przez jakikolwiek kraj wydawała się do 2010 r. nie do pomyślenia. Wybuch kryzysu w strefie euro unaocznił jej podstawowe słabości, do których zalicza się zróżnicowanie w rozwoju gospodarczym krajów UE oraz brak scentralizowanych regulacji polityki fiskalnej na szczeblu ponadnarodowym. Działania przeprowadzone w 2012 r. przez Europejski Bank Centralny, w postaci skupu obligacji państw zagrożonych bankructwem, tylko złagodziły napięcia na rynkach finansowych, lecz nie stanowią recepty na kryzys.

Wielkość zadłużenia krajów Europy Zachodniej będzie jeszcze przez długi czas przyczyną perturbacji na rynkach finansowych, w gospodarkach narodowych oraz w gospodarce światowej. W strefie euro konieczne są reformy strukturalne zarówno na poziomie krajowym, jak też ponadnarodowym. Efektem tych ostatnich może być nowy kształt strefy euro, ewoluujący w kierunku państwa federalnego.
 

Autorka jest absolwentką studiów doktoranckich w Katedrze Gospodarki Światowej Szkoły Głownej Handlowej w Warszawie.

Reklama