Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

 
Podaj swój adres e-mail:
 


Aborygen – człowiek z bumerangiem

Autorzy: 
Natalia Góral

Rdzenni mieszkańcy Australii są bezpardonową wizytówką swojego kraju. Pomimo próby czasu oraz otarcia się w XVIII wieku o cywilizację białych, część z nich nadal żyje według prastarych tradycji, urzekając swoimi zwyczajami oraz mitologią wszystkich ciekawskich oraz szczodrze dokładając się do światowego dziedzictwa kulturowego.

Za słowem „Aborygen” kryje się wiele znaczeń. Jednym z nich, a zarazem pierwszym z przychodzących przeciętnemu nie-Australijczykowi do głowy, jest tubylec w przepasce na biodrach i w białym plemiennym makijażu, ze sterczącymi włosami i bumerangiem w ręku – dumna pozostałość po swoich pierwotnych przodkach, którzy ponad 50 tysięcy lat temu zasiedlili australijską ziemię. Jednak niektórzy Aborygeni postanowili przejść na bardziej cywilizowany tryb życia. Większość z nich została farmerami lub hodowcami. Inni przeprowadzili się do miast, znacząco zasilając tamtejsze slumsy i popadając w nałogi, skutkujące społecznymi patologiami.

Prawa i zwyczaje u Aborygenów


Aborygeni są najstarszym etnicznie ludem na świecie. Jako pierwsi przemierzyli Azję, by przez pomost wyspowy dzisiejszej Indonezji oraz Nową Gwineę dotrzeć do Australii. Silnie uzależnieni od otaczającego ich środowiska, prowadzili koczowniczy tryb życia. Osiedlali się w pobliżu zbiorników wodnych, a tempo ich przemieszczania się było uzależnione od zasobów zwierzyny łownej na danym terenie. Zajmowali się łowiectwem i zbieractwem, a w pobliżu terenów nadbrzeżnych również rybołówstwem. Polowali używając włóczni z kamiennymi ostrzami oraz drewnianych bumerangów. Niektóre plemiona wykształciły pomocny podczas łowów język migowy, np. wolno otwierająca się dłoń oznacza kangura. Polowano według ustalonych reguł. Każdemu myśliwemu przydzielano zwierzę, na które mógł polować. W ten sposób starano się zapewnić równowagę otaczającego ich środowiska naturalnego. Również każdy klan miał swój totem, to znaczy zwierzę, którego zabijanie była zakazane, ponieważ było ono przodkiem-opiekunem rodziny. Wyjątek stanowiła inicjacja, podczas której młodzieniec najpierw przechodził rytuał oczyszczenia, a następnie zjadał totem. Owa tradycja miała na celu zjednoczenie się z totemem. Zazwyczaj poznawano wtedy jakąś ukrytą prawdę związaną z plemieniem: kto jest sprawcą jakiegoś nieszczęścia lub kto rzucił na kogoś urok.


W plemionach panował wyraźny i surowo przestrzegany podział obowiązków. To mężczyźni polowali na duże zwierzęta oraz podejmowali ważne dla społeczności decyzje. Chłopiec, by stać się pełnoprawnym członkiem plemienia musiał w wieku około dziewięciu lat przejść liczne próby wytrzymałości na ból – nacięcia, wyrywanie włosów, wybijanie zębów. Kobiety zajmowały się zbieractwem oraz wychowywaniem dzieci do czasu ich inicjacji. Decyzja o powiększeniu rodziny była bardzo ważnym wydarzeniem. Już od momentu poczęcia, dziecko stawało się ogniwem społeczności, popadając jednocześnie w wynikające z tego zależności – przydzielano mu ducha-opiekuna, czyli jego totem (kangura, emu, goanę, itd.) oraz jeśli urodzi się dziewczynka, obiecano ją mężczyźnie z innego plemienia. Takie zwyczaje przekładały się na duże różnice wieku w zawieranych małżeństwach. W razie śmierci małżonka kobieta stawała się żoną młodszego z braci.

Legendarne początki


Pomimo ciężkich warunków klimatycznych oraz materialnego ubóstwa można zaobserwować u Aborygenów inflację wartości duchowych. Według aborygeńskich wierzeń, świat materialny – ciała niebieskie, flora i fauna oraz ludzie – powstał za sprawą boskich istot w okresie nazwanym Czasem Snu. Wierzą oni, że śniąc można się przenieść do tych czasów. Traktują sen jako byt sam w sobie, dzięki któremu mogą spotkać się ze swoimi mitycznymi przodkami. To sen dyktuje ścieżkę życia przeciętnego Aborygena, determinuje codzienne czynności i rytuały. Tym samym przeszłość nieustannie odbija się w teraźniejszości, kształtuje ją oraz tłumaczy przyszłość.


Spuścizną oraz dowodem obecności mitycznych istot mają być malowidła powstałe w świętych miejscach takich jak np. Uluru (Ayers Rock). Czerwona skała została ulepiona według legendy z gliny, którą w legendarnych czasach bawili się dwaj chłopcy. Znajdujące się wewnątrz niej prastare malowidła przedstawiają przodków rdzennych mieszkańców Australii – Malę (kangura), Liru (węża), Człowieka Groma, Siostrę Wagilak i innych. Zgodnie z wierzeniami człowiek pochodzi od Tęczowego Węża, utożsamianego z matką-ziemią. Ten związek potwierdza bardzo silną więź Aborygenów z naturą i ziemią. Bazując na niej, aborygeński artysta Harold Thomas w 1971 roku zaprojektował flagę Aborygenów. Składają się na nią trzy kolory: czarny – symbol rasy, czerwony – oznaczający ziemię i silny z nią związek, oraz żółty – słońce i dar życia.


Jedynie mężczyźni mogli zostać strażnikami miejsc świętych. Aby dostąpić tego zaszczytu musieli wykazać się charyzmą, wiedzą, umiejętnością interpretacji zjawisk oraz niezwykłą pamięcią. Ich zadaniem było raz na jakiś czas odnawianie malowideł. Nie wolno było nic zmienić poza jedynie odświeżeniem barw. Przez tysiąclecia czyniono to tym samym sposobem – za pomocą palców, ściętego patyka lub pękiem włosów, korzystając jedynie z czterech barw – czerni, bieli, żółci oraz koloru brunatnego. Barwę czarną otrzymywano z sadzy lub węgla, a biel z wapnia lub glinki koalinowej. Źródłem koloru żółtego była glinka hematytowa, natomiast brunatnego - ochra. Za pomocą wypalania udawało się otrzymać około 30 odcieni brunatnego. Wszystkie cztery barwy uznawano za święte. Z tego powodu nie wolno było ich mieszać, a każdy kolor miał inne znaczenie. Zdarzało się, że w ramach inicjacji młodzieniec musiał przemierzać kontynent przez kilka miesięcy w poszukiwaniu glinki o konkretnej barwie.


Kobiety w plemieniu wpisywały się w sferę sakralną. Darzono je wielkim szacunkiem, ponieważ uosabiały matkę-ziemię, czyli początek wszelkiego istnienia. Również z tego powodu gwałt na kobiecie był surowo karany. Członek plemienia, który dopuścił się tej zbrodni musiał przejść wzdłuż dwóch rzędów wojowników uzbrojonych w drewniane pały. Do obrony dostawał jedynie malutką tarczę (rozmiar tarczy zależał od brutalności popełnionego przestępstwa) i przeważnie nie przeżywał kary. Zgodnie z tradycją, ciało martwego wywieszano na drzewie, by samoistnie uległo mumifikacji.

Biały człowiek


Australijscy osadnicy wywodzą się z zupełnie odmiennego kręgu kulturowego, dlatego niektóre aborygeńskie zwyczaje, takie jak np. grupowy promiskuityzm, czy inicjacja młodych chłopców, by stali się mężczyznami, były potępiane. Co więcej, przy zetknięciu się z kulturą rdzennych mieszkańców Australii w XVIII w., kolonizatorzy przeżywali wówczas okres rewolucji przemysłowych, natomiast Aborygeni ciągle jeszcze pozostawali w neolicie. Te dysproporcje, niekorzystnie dla Aborygenów, utrudniły dialog oraz zawarcie rozsądnych kompromisów pomiędzy tymi dwiema, tak odmiennymi kulturami. W drugiej połowie XVIII wieku na terenie Australii mieszkało ponad 500 plemion liczących więcej niż 700 Aborygenów. W wyniku takich chorób jak ospa, tyfus, grypa i choroby weneryczne oraz brutalnego traktowania przez przybyszów z Europy ich liczba katastrofalnie spadła poniżej 100 tysięcy (1933 r.), a tym samym populacji zagroziło wyginięcie.


Druga połowa XX wieku przyniosła dla Aborygenów wiele zmian. W latach 60. przestali figurować w oficjalnej Księdze Flory i Fauny Australii, co skutkowało uznaniem ich za ludzi posiadających zdolność logicznego myślenia i wolną wolę oraz przyznaniem im praw obywatelskich. Tak zasadnicza zmiana postawy została uwieńczona w 2008 roku przemówieniem premiera Kevina Rudda w parlamencie. Oficjalnie przeproszono wtedy Aborygenów za dyskryminację oraz prześladowania. Zwrócono również uwagę na niemoralne praktyki tzw. skradzionego pokolenia przeprowadzane w ramach przymusowej asymilacji, gdy dzieci były odseparowywane od rodziców i umieszczane w internatach lub adoptowane przez białe rodziny. Działo się to za zgodą biologicznych rodziców lub bez niej. Cały dramat zaistniałej sytuacji został pierwszorzędnie ukazany w filmie „Polowanie na króliki” w reżyserii Phillipa Noyce’a. Obecnie asymilację przymusową zastąpiono dobrowolną.

Kulturowe dziedzictwo świata


Rdzenni mieszkańcy Australii odznaczają się głęboko zakorzenioną w ich kulturze odwagą, dyscypliną, samokontrolą, umiarem i pokorą oraz wytrwałością. Te cechy nie są plastikowe, jak większość wytworów popularnej kultury masowej, gdyż potwierdzają je zachowania utrwalone wiekami: praktyka inicjacji młodych chłopców, posłuszeństwo wobec starszyzny i rodziców, szacunek dla plemiennego podziału obowiązków. Nawet przedstawiciele tej zaledwie 2-procentowej mniejszości mieszkający w miastach respektują plemienne tradycje i ceremonie.
Kwestię aborygeńskiej mniejszości narodowej można również rozpatrywać w gestii problemu międzynarodowego. Przemawia za tym wszechobecne dążenie do globalizacji oraz międzynarodowego dialogu i porozumienia, jak również ogromna szybkość rozprzestrzeniania się informacji. Międzynarodowa dyskusja dotycząca ogólnoświatowych zagadnień znacząco wzmaga poczucie wspólnego dziedzictwa kulturowego oraz zasobów naturalnych. Walczymy o przetrwanie lasów deszczowych, wielorybów i raf koralowych. Jednak pamiętajmy również o drugim człowieku. O człowieku, który ceni ziemię na której mieszka i uznaje ją za wspólne dobro, które należy chronić.

 

Reklama